sobota, 4 sierpnia 2018

Prawdziwa historia

"Prawdziwa historia" - Delphine de Vigan


Już kiedyś natchnęłam się na tę autorkę. "Ukryte godziny" przeczytałam z czystą przyjemnością, choć nie byłą to lekka i zabawna opowieść.
Teraz, widząc ekranizację ze świetną kobiecą obsadą postanowiłam przeczytać książkę przed obejrzeniem filmu.
Okazało się, że to doskonała powieść.

Poruszająca, intrygująca historia znajomości, później przyjaźni, a potem już uzależnienia, osaczenia, zagrożenia.
Na przyjęciu spotykają się dwie kobiety w podobnym wieku, o wspólnych zainteresowaniach, obie mając związek z literaturą. Dephine jest poczytną pisarką - właśnie wydała z sukcesem książkę. L. jest pisarką do wynajęcia. Fajnie im się rozmawia, Delphine jest zauroczona elokwentną, doskonałą w żadym calu nieznajomą.
L. jest elokwentna, miła, elegancka, pomocna, zainteresowana osobą Delphine - jej życiem, pisaniem. Ma wszystkie cechy, aby być fajną znajomą, oddaną przyjaciółką, ale z czasem, powoli, okazuje się osobą, która umiejętnie osacza Delphine, zawłaszcza jej życie, pozbawia prywatności, przejmuje zawodową sferę życia, a nawet wkrada się w jej umysł, talent. Doprowadza ją do utraty weny, wiary w siebie, wpędza w chorobę. Wreszcie - zagraża życiu. A potem - znika. Przeczuwała, że jej znajoma jest dwulicowa, kłamie, intryguje i jest niebezpieczna, a gdy zorientowała się, że
L. ma drugą twarz - ta zniknęła. Zabawa straciła sens.

Doskonałe studium psychologiczne. Świetnie nakreślone sylwetki bohaterek. Ciekawa jestem ekranizacji.

Wieńce

Wreszcie są gotowe - wieniec wiosenny i jesienny.

Gdy już skończyłam, oprawiłam i powiesiłam to okazało się, że...pojawiły się w sklepie z haftami dwa uzupełniające kolekcję "Pory roku" czyli wieniec letni i zimowy.
No i...zakupiłam. Liczę, że zimą dam radę je wyhaftować i cała kolekcja zawiśnie na jednej ścianie.




piątek, 8 czerwca 2018

W ogrodzie pożądania - Leila Slimani

"W ogrodzie pożądania"

Pamiętając poprzednią książkę autorki czyli "Kołysankę" ucieszyłam się, że pojawiło się coś nowego. Nie ńca jest to nowa powieść, bo to debiut, ale na olskim rynku to nowość.

Zetknęłąm się z recenzją, że kiepska, że nie warto, że nic nie wnosi do literatury.
Ja się nie zgodzę z tąopinią, że książka "nic nie wnosi".
Fakt - coś podobnego czytałam. Fakt - "Kołysanka" tej samej autorki jest lepsza.
Lecz ta powieść to rozległe, głębokie studium psychologiczne wyborów, decyzji bohaterki - kto wie, może też i niejednej kobiety z realu. Temat trudny, bolesny, wstydliwy, ale człowiek swoje lęki zagłusza różnymi "wstydliwymi" diałaniami. Dla jednych to alkoholizm, dal innych przemoc, a jeszcze dla innych przygodny sex. Ta powieść to studium ogromnej wewnętrznej samotności, leku przed ludźmi i sobą, brak ciepła w relacjach z bliskimi, znajomymi. Adele, dla mnie, cierpi na chroniczny brak akceptacji, który wlecze się za nią od dzieciństwa. Jedynie w anonimowym romansie, zbliżeniu z przypadkowym mężczyzną potrafi odnaleźć tę chwilę, ten błysk, to krótkie zauroczenie, poczucie, że jest piękna, pożądana, ważna dla kogoś. Ona szuka nie romansu, nie zaspokojenia seksualnego - ona na tę chwile staje się kimś innym, odrzuca codzienność, przewidywalność, rutynę. Lubi nie sam akt, ale to chwilowe poczucie władzy, pewność, że ona wybiera, decyduje, ona rozdaje karty w tej rozgrywce.
To bardzo smutne, bo to forma ucieczki przed problemami, przed dorosłością, odpowiedzialnością.
Brak akceptacji to choroba duszy, a tę zawsze trudniej wyleczyć niż ciało.

środa, 6 czerwca 2018

Śliniaczki

Dzieci już dawno na świecie. Niektóre mają już nawet rok.
Śliniaczki już też dawno wyhaftowane, wyprasowane , ale...nie doczekały się wręczenia, bo ...zaproszenia do odwiedzin nowych członków rodziny nie było i raczej już nie będzie.
Komentarz zostawiam w swym sercu, a śliniaczki na dnie szuflady.

poniedziałek, 26 lutego 2018

Ekspedycja - Bea Uusma

Ekspedycja - Bea Uusma

Gdzieś, przypadkiem przeczytałam krótką wzmiankę, że ukazała się książka opisująca balonową wyprawę Andreego na biegun północny pod koniec XIX w.Jeden z uczestników (było ich trzech), młody mężczyzna pozostawił narzeczoną. Wśród rzeczy odnalezionych po 33 latach od ich zaginięcia były notatki, listy, które pisał do niej. Opowiadał co widzi, marzył o powrocie i...żegnał się z nią czując, że uda mu się powrócić do domu...

Postanowiłam zajrzeć do tej książki i...tak jak autorka (a i wielu innych czytelników, jak wynika z recenzji) historia tej wyprawy i tajemniczej śmierci Andreego, Nilsa Strinberga i Knut Fraenkela zawładnęła mną bez reszty.

Niestety, od początku ekspedycja nie zapowiadała się dobrze - mężczyźni nie byli dobrze przygotowani, próbny lot balonem nie powiódł się, uczestnicy wyprawy nie zdawali sobie raczej sprawy z niebezpieczeństwa, trudów tej podróży podróży, zagrożeń ze strony przyrody. Ślad po nich zaginał prawie natychmiast. Dopiero po odnalezieniu na Wyspie Białej resztek ich obozowiska, notatek, listów, zdjęć (udało się wywołać klisze !) wiemy, że balon zawiódł ich już po 3 dniach. Postanowił dotrzeć saniami do stałego lądu. Jednak mordercza próba pokonania lodu, kry, ciężaru sań nie przybliżała ich, a wręcz oddalała od ocalenia. Mimo to udało im się dotrzeć do Wyspy Białej. Tu - mimo, ze mieli wreszcie stały ląd, że mieli sporo jedzenia, mieli broń i z sukcesem polowali na niedźwiedzie i foki, i mieli szanse na przeżycie, nagle urywają się notatki. Dziś z pozostawionych śladów i odnalezionych szczątków wiemy, że zmarli tam szybko, jeden po drugim i nie za bardzo wiadomo dlaczego. Sporo publikacji, kilkanaście hipotez od zatrucia, przez atak niedźwiedzi, aż do samobójstwa. Tak naprawdę nie wiemy co się stało. Ta tajemnica do dzisiaj fascynuje wielu, tak jak B. Uusmę, która poświęciła kilkanaście lat na badanie zachowanych rzeczy, próbek. Podjęła 3 próby dotarcia do niegościnnej Wyspy Białej do miejsca gdzie znaleziono szczątki mężczyzn. Usiadła w miejscu gdzie znaleziono szkielet Andreeg'o i uświadomiła sobie, że umierając patrzył na grób Nilsa...

Dodatkowym atutem jest forma i jakość wydanej książki opartej na autentycznych dokumentach znalezionych w obozowisku polarników.

Niesamowite przeżycie czytelnicze.

http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,21899946,przeszlo-sto-lat-temu-wsrod-lodow-arktyki-zginelo-trzech-mezczyzn.html

http://podroze.onet.pl/ciekawe/orlem-na-podboj-bieguna/9wvx9

http://www.zwoje-scrolls.com/zwoje41/text08p.htm

poniedziałek, 12 lutego 2018

Inne dziś

Inne dziś - Elan Mastai


Nie wiem ile gwiazdek należy się tej powieści.
Jest trochę zakręcona, trochę dziwna, ale też i wciągająca.

Przyszłość. Świat alternatywny. Inne wcielenia, Inne dziś... Ekscytujące, choć też i przerażające.
Główny bohater, żyjąc w "doskonałym" świecie przyszłości zakochuje się w pewnej niespełnionej astronautce.Wraz z nią ma uczestniczyć w projekcie podróży w czasie. Szkolą się na chrononautów (ładne słowo...). Jednak ich wspólna noc przekreśla jej szanse na bycie pierwszą podróżniczką w czasie. Tym pierwszym (choć wcale tego nie chce) ma być Tom. Wyrusza i...wszystko się zmienia. Tom trafia do innego czasu, do równoległego, alternatywnego świata. Wszystko co tu spotyka jest inne, ale jakby znane. To aktualne życie nawet zaczyna mu się podobać. Wprawdzie nie ma latających samochodów i innych podobnych wynalazków, ale ma tu rodzinę, pracę, ekscentryczną siostrę i...Penelope, którą kocha z wzajemnością. Jednak życie nie może być proste. Przyszłość i przeszłość upominają się o niego. Pojawia się...jeszcze jedno jego wcielenie, które chce zupełnie czegoś innego niż spokojne, sielankowe życie. Tom musi wybrać, naprawić to co kiedyś popsuł, dotrzeć do sedna - uratować świat.I nie chodzi tylko o planetę, bardziej chodzi o...uczucia, o miłość, o bliskich. O ten mały, najbliższy nam świat, bo to on daj nam siłę, nadzieję, wyzwala wolę walki, przetrwania. Miłość - siła napędowa bez względu na przestrzeń, w jakiej żyjemy.

Ciekawa recenzja

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/4805469/inne-dzis/opinia/43017657#opinia43017657

niedziela, 14 stycznia 2018

Ukryte wady

Ukryte wady - Elsebeth Egholm

Przyjaciółki na spotkaniu urodzinowym jednej z nich, które odbywa się w kawiarnianym ogródku blisko rzeki, zauważają płynącą balię, a w niej...dziecko. Niestety martwego noworodka. To tylko punk zaczepienia dla reszty wątków w tej powieści wielogatunkowej. Mam bowiem i kryminał - mamy śledztwo, mamy romans - nasza jubilatka, dziennikarka ma romans z kolegą z pracy i mamy też wątki psychologiczne, obyczajowe. Każda z bohaterek ma swoje niemałe problemy.
Powieść kobiety o kobietach i zdecydowanie dla kobiet, ale jak dla mnie trochę tego wszystkiego za dużo - morderstwo, uprowadzenie dziecka, ciąża, rak piersi i trauma z dzieciństwa. Po co ? Można było mniej a lepiej. Niewykorzystany potencjał pomysłu głównego.