środa, 19 kwietnia 2017

Muzyka i miłość

Naga cytra - Shan Sa

Nie ma co ukrywać, że lubię literaturę orientalną.
Ta niewielka książka wpadła mi w ręce przez przypadek - jakiś defekt kupiony na wyprzedaży.
Mile mnie zaskoczyła. To właściwie 2 historie, a łączącym je elementem jest kobieta i cytra, i miłość do muzyki. W V wieku młoda dziewczyna, wysoko urodzona, zostaje uprowadzona z bogatego domu przez najeźdźców przejmujących władzę. Przyjmuje z pokorą swój los i męża i w kolejnych fazach swego życia zmaga się z samotnością, narzuconymi obowiązkami i nakazami. Cytra i muzyka jest jej przyjemnością, wytchnieniem, zapomnieniem o smutkach. Ambitny mąż czyni ją cesarzową, kupczy dziećmi i wszystko zaprzedaje zdobyciu władzy absolutnej. Ta władza niszczy i jego i jego rodzinę. Kobieta szuka schronienia i zapomnienia w klasztorze, lecz i tam dopada ją polityka.
Jej historia ożywa w kolejnym wieku, gdy młody lutnik za namową miejscowego bandyty zakrada się do grobowca na terenie klasztora i kradnie jedyną cenną rzecz czyli wieko z trumny mniszki. Jego ręce i umysł tworzą nie tylko cytrę, ale i wskrzeszają ducha kobiety, w której lutnik zakochuje się bez pamięci.

Piękna, poetycka opowieść o miłości na tle historycznych i obyczajowych wydarzeń. Cytra jest tu wyrazem bogactwa i splendoru, przedmiotem pożądanym przez wielu, atrybutem wysoko urodzonych. Muzyka wykonywana na tym instrumencie opowiada historie, pozwala marzyć, uspakaja,ale też rozpala zmysły - jest wyjątkowa.

"Cytra jest początkiem człowieka, a nie ozdobą jego talentu. Cytra nie gra dla rozrywki, ona budzi refleksję. Człowiek mądry gra na cytrze dla siebie, z dala od towarzystwa. Cytra kształtuje umysł, oczyszcza serce, wysubtelnia gust, wykuwa charakter, zmienia osobowość. Przyjemność, jaką daje, jest umiarkowana, bo jest nie do opisania i nieuchwytna. Cytra ożywia umysł i rozprasza złudzenia..."

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

I poświątecznie

Było tyle przygotowań - sprzątanie, gotowanie, pieczenie, dekorowanie otoczenia, składanie życzeń, rodzinne śniadania i obiady i...koniec.
Już po świętach. Jutro wracamy do codzienności i do pracy.

piątek, 14 kwietnia 2017

Przedświątecznie

Święta tuż, tuż.
Niestety w tym roku nic nowego nie zdążyłam zrobić. Odkurzę więc coś z roku ubiegłego, co udało mi się skończyć przed pójściem na operację. W planach było kilka takich jajeczek, ale myśli miałam już gdzieś indziej i udało sie skończyć tylko jedno.
Wzorki zachowałam - może kiedyś powstaną kolejne, podobne ozdoby.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Pasażerowie

Pasażerowie - reż. Morten Tyldum, USA, 2016
bł. role : Jennifer Lawrence, Chriss Pratt
gatunek: Przygodowy. Sci-Fi





Kino rozrywkowe. Niby prosta fabuła. Kosmos. Statek lecący na inną planetę. On niestety wybudził się za wcześnie z powodu awarii. Perspektywa żadna - umrze ze starości zanim dolecą do nowej planety, a sposobu na ponowną hibernację nie ma. Jest sam nie licząc barmana-androida. Po roku, gdy już wszystko obejrzał na statku, nacieszył się luksusem,uzmysłowił sobie, że nie znajdzie sposobu, żeby zasnąć na potrzebne 90 lat, gdy z euforii przez przerażenie i rozpacz przeszedł do po godzenia się z sytuacją, budzi piękną Aurorę i mamy miłość, dramat, moment (jak to w amerykańskich filmach)katastrofy i...rozwiązanie. I własnie to rozwiązanie nie daje mi spokoju.
On ją okłamał, oszukał, wręcz dokonał morderstwa, skazał na pewną śmierć, ale też i rozkochał w sobie, dał ogromną miłość, poświęcenie, czułość i opiekę. Znalazł nawet sposób, żeby ja uratować, ale odmówiła, bo...wreszcie kogoś pokochała? bo znalazła kogoś komu na niej zależy? Bo mu zawierzyła swoje życie? Bo nie umiała by żyć bez niego?
Film kończy się pięknym obrazkiem życia, które stworzył dla niej. ba! - świata, który stworzył dla niej na tym statku kosmicznym, ale czy taka sielanka mogła być możliwa? taka miłość przez lata w poczuciu, że tylko umierają? że już nigdy nie spotkają innego żywego człowieka...Czy można było nie zwariować? nie popełnić szaleństwa i wybudzić innych, tak na złość, tak z przerażenia i bezsilności? Czy w końcu można było przeżyć tylko we dwoje na ograniczonej przestrzeni bez konfliktu, złości, awantur, nienawiści? A może któreś zechciało pozbyć się drugiego i skorzystać z ratunku kapsuły medycznej? Człowiek to przecież nie tylko dobro, to też zło.
Wiele pytań, wiele niewiadomych.
Nie mogę zapomnieć tego filmu. Mam ciągły niepokój w sercu i pytanie gdzieś w tyle głowy - czy potrafiłabym się oprzeć pokusie "ucieczki" w życie...

niedziela, 2 kwietnia 2017

Middlesex - Jeffrey Eugenides

Jeffrey Eugenides i jego książki są na mojej liści " trzeba przeczytać". To takie nazwisko "literackie" z wyższej półki. Sławę zyskał powieścią "Przekleństwa niewinności". Najwięcej jednak słyszałam o Middlesex, nagrodzonej Pulitzerem w 2002r.

To historia Greków, Desdemony i Leftego, którzy uciekają ze Smyrny w 1922 przed Turkami. Docierają do Stanów, do Ditroit i zaczynają życie na nowo. Jednak nie jest to prosta historia, bo tych dwoje wiąże wielka tajemnica. Są małżeństwem, ale są też ...małżeństwem. Z medycznego punktu widzenia nie jest to rozważne działanie bo może prowadzić do wad genetycznych. I tak też się staje. Rodzina z "Middlesex" żyje w oczekiwaniu na takie przekleństwo. Gdy wydaje się, że klątwa nie działa, a rodzina po zawirowaniach rodzinnych i społecznych staje na nogi, w drugim pokoleniu rodzi się ...no właśnie. Hermafrodyta. Ta powieść to nie tylko zapis dziejów rodziny, jej wzlotów i upadków, radości i łez, ale też o dorastaniu, o poszukiwaniu swojej tożsamości, seksualności, wyborach, akceptacji. Oprócz opowieści rodzinnej dostajemy też sporą dawkę wiedzy medycznej, która pozwala zrozumieć tę anomalię genetyczną. Ciekawostki o Stanach, zmianach politycznych, społecznych też są ciekawe.
Książka jest magiczna. Pięknie napisana. Zaciekawia. Lekko i subtelnie, z nutką humoru pokazuje trudną drogę zrozumienia.

Ciekawa jestem innych książek tego autora.

czwartek, 30 marca 2017

Szczepan Twardoch

Bardzo mnie ucieszyła, że nagrodę O!Lśnienia 2016 otrzymał właśnie Szczepan Twardoch za powieść "Król".
Trochę wstyd się przyznać, ale niewiele czytam książek polskich autorów. Nie wiem do końca dlaczego. Jednak o Sz.Twardochu jest głośno. Ten czytał, tamten czytał, sporo recenzji, pochwalne recenzje - postanowiłam sprawdzić. Najłatwiej było sięgnąć po jego ostatnią powieść czyli "Króla". Zaczęłam czytać i...obłęd, rewelacja, fascynująca opowieść:


Polska przedwojenna. Warszawa. Zderzenie świata czy też półświatka Polaków i Żydów - boks, haracze, burdele, polityka, seks,ból, upodlenie, a to wszystko w otoczeniu rodzącego się faszyzmu, fanatyzmu, okrucieństwa, bestialstwa.
Przemoc w każdym możliwym wydaniu, bandytyzm, zwyrodnialstwo uczuć , pijaństwo, prostytucja, bijatyki, haracze ,  ale też odwaga, wierność ideałom, zasady, moralność zawodowa, przyjaźń, miłość. Wszystko to budzi strach, odrazę, obrzydzenie, ale też jest fascynujące i podniecające.


Po takiej  uczcie literackiej  mój apetyt wzrósł. Szybko zabrałam się za  następną książkę pisarza i był to 



Też super.
Historia dwóch rodów przez pokolenia - miłość i nienawiść, prawda i kłamstwo, narodziny i śmierć. Śląsk polski i niemiecki. Wojny - cudze, wyzwoleńcze, niepotrzebne. Ludzkie namiętności, ułomności, odwaga i tchórzostwo. A wszystko i tak nieważne, bo ulotne. To historia odchodzenia, umierania już od poczęcia - ludzi i zwierząt. Naszym życiem rządzi przypadek, zbieg okoliczności, łut szczęścia lub pech. Koniec - jest jeden. Zapomnienie jest wieczne.





Zakończyłam, jak na razie:



To wspomnienia, przemyślenia, opowieści, spostrzeżenia. Autor trochę opowiada o sobie, o swoich podróżach, synach, powieściach. To obraz człowieka o szerokich zainteresowaniach, ciekawego świata, ale też patrzącego wstecz, poszukującego sensu. Dużo o przemijaniu, o śmierci. Grób dziecka na Syberii, martwe ćmy czy cmentarzysko wielorybów - szuka takich rzeczy czy też one same do niego "przychodzą". Mroczna ta jego dusza - pełna strachu , fascynacji procesem odchodzenia czy akceptująca odwieczną siłę natury ?


To była (jest!) cudowna znajomość z panem Twardochem. Mam nadzieję, że jeszcze potrwa. Przede mną Morfina i kilka starszych powieści  i mam nadzieję, że też coś nowego. W wywiadzie, który udzielił przy okazji odbioru ostatniej nagrody, stwierdził, że ma w głowie 3 powieści  i teraz próbuje podjąć decyzję, która pierwsza pójdzie na warsztat pisarski.
Czekam niecierpliwie !

poniedziałek, 27 marca 2017

Kolejny obrazek - wieniec

Tym razem wieniec. Wyhaftowałam zimą. Takie większe formy to jedynie mogę zrobić w okresie jesienno-zimowym gdy nie mam już zajęć ogródkowych.
Jeszcze nie oprawiam,bo w "serii" jest jeszcze jeden, który ledwo zaczęłam. Chciałabym mieć je w jednakowych ramkach - musi więc poczekać.