środa, 5 lipca 2017

Kartki z okazji narodzin

Obrodziło dziećmi w mojej rodzinie w tym roku...

Pierwsze karteczki zrobione. Kolejne - może zdążę. Niestety, mam teraz inne zajęcia, bo jak to w życiu jest: jedni się rodzą, a drudzy...kończą powoli swą drogę...

środa, 24 maja 2017

Powidoki




Powidoki - Polska, 2016
reż: Andrzej Wajda
gł. role: Bogusław Linda, Bronisława Zamachowska, Krzysztof Pieczyński, Zofia Wichłacz


Ostatni film A.Wajdy. Chciałam go zobaczyć, bo ciekawa byłam jak przedstawił życie artystów, którym przyszło żyć w okrutnych czasach stalinizmu.
Treścią filmu są ostatnie lata życia Władysława Strzemińskiego. Był artystą trudnym, i jako twórca, i jako człowiek. Żył wg własnych ideałów i przekonań i mimo wolnej Polski, wolny nie był. Stalinizm umiejętnie niszczył takie jednostki jak on. Nie mógł malować jak chciał, nie mógł mówić co chciał, nie mógł nauczać jak chciał. Jego opór był tępiony odebraniem pracy, kartek żywnościowych, legitymacji związku artystów polskich. Niszczone są jego prace. Upodlony, zwyczajnie po ludzku głodny, zmuszony był podjąć pracę jako dekorator wystaw. Jednak czasy nędzy, wojny, kalectwo spowodowały, że pojawiła się gruźlica, która wówczas była śmiertelna. Tak jak jego żona, umiera w zapomnieniu i totalnej nędzy.
Kobro, jego żona i wielka artystka jest tu prawie nieobecna. Umiera w strasznych warunkach, takiej umieralni dla bezimiennych. Po jej śmierci,
14 czy 15 letnia córka zostaje zmuszona do opuszczenia mieszkania. U ojca tez nie ma czego szukać. Trafia do domu dziecka. Jest nad wyraz dojrzała. Opiekuje się obojgiem rodziców do ich śmierci. Aż dziw, że przeżyła to piekło lat 50-tych i zdobyła wykształcenie.

Film jest pełen obrazów zapadających w pamieć, chwytających za serce - okrutnych i wzruszających.
Chyba najbardziej wstrząsnęła mną taka znieczulica statystycznych ludzi. Nie płacisz to zabiorą ci talerz z zupą sprzed nosa. Nie masz matki to wyrzucą Cię z mieszkania. Buty i biała bluzkę dostaniesz tylko na 1 maja a potem oddaj. Dziecko ma jedną bluzkę, jeden płaszcz i dziurawe buty, a idąc za trumną matki przekłada czerwony płaszczyk na podszewkę, żeby było bardziej żałobnie. Nie masz legitymacji twórcy nie kupisz farb do malowania. Awangarda, odmienność, swobodne myślenie - nie mają prawa bytu. Artyści tworzą do szuflady, jak Przyboś, wspomniany w tym filmie
A do tego - inwigilacja, cenzura, agitacja.

Warto zobaczyć. Uczy pokory. Szkoda, ze nie było więcej o jego żonie, Katarzynie Kobro. Jej życie było jeszcze bardziej tragiczne, bo związek z W.Strzemińskim należał do wyjątkowo wyniszczających. Jeśli ktoś czytał jakieś wzmianki o tym małżeństwie Kobro-Strzemiński wie, że reżyser zrobił trochę laurkę artysty. Strzemiński nie był ideałem, a wręcz określany był mianem psychopaty. Ale to już inna opowieść

B.Linda - bardzo przekonywujący w tej roli. Zofia Wichłacz prześliczna.





wtorek, 2 maja 2017

Szaleństwo i miłość

Camilla Grebe - Stąpając po cienkim lodzie

Thriller psychologiczny.Może nie jakiś "odkrywczy", ale zgrabnie napisana historia w chłodnym, skandynawskim klimacie.
Emma, sprzedawczyni w pewnym sklepie z odzieżą pewnego dnia poznaje swojego szefa. Znajomość z Jasperem przeradza się w trwały związek. Niestety, mężczyzna nie pojawia się na kolacji zaręczynowej. I od tej chwili w życiu kobiety następują dziwne zdarzenia, o które kobieta oskarża Jaspera. Sprawa kryminalna zaczyna się gdy w mieszkaniu tegoż biznesmena policja znajduje ciało młodej kobiety. Mord jest brutalny - ktoś odciął jej głowę. Sprawa jest trudna i podobna do podobnego zabójstwa sprzed 10 lat. Pomocy w śledztwie udziela Hanna. Mimo swojego problemu zdrowotnego i zamętu w sercu z powodu spotkania w ekipie śledczej Petera, z którym miała romans przed laty, powoli naprowadza zespół na motyw przestępstwa. Kolejne wydarzenia i ofiary prowadzą jednoznacznie w kierunku...

Mimo, że szybko dowiadujemy się kto zabił, nie zniechęca to do doczytania książki do końca. Ciekawe jest w zasadzie dlaczego doszło do takiego morderstwa. Co spowodowało taki rozwój wypadków. Czy to miłość, a może zemsta, a może strach - co spowodowało, że doszło do takiej tragedii.
Ciekawy jest też wątek wzajemnej relacja pomiędzy Hanną i Peterem. Życie każdego z nich to temat na osobną powieść. Może już bardziej psychologiczną - może nawet ciekawszą niż morderstwo i śledztwo.
Wydaje mi się, że autorka nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i możemy liczyć na kontynuację losów tej pary.

A tu bardziej profesjonalna recenzja.

http://3telnik.pl/stapajac-po-cienkim-lodzie-camilla-grebe/




środa, 19 kwietnia 2017

Muzyka i miłość

Naga cytra - Shan Sa

Nie ma co ukrywać, że lubię literaturę orientalną.
Ta niewielka książka wpadła mi w ręce przez przypadek - jakiś defekt kupiony na wyprzedaży.
Mile mnie zaskoczyła. To właściwie 2 historie, a łączącym je elementem jest kobieta i cytra, i miłość do muzyki. W V wieku młoda dziewczyna, wysoko urodzona, zostaje uprowadzona z bogatego domu przez najeźdźców przejmujących władzę. Przyjmuje z pokorą swój los i męża i w kolejnych fazach swego życia zmaga się z samotnością, narzuconymi obowiązkami i nakazami. Cytra i muzyka jest jej przyjemnością, wytchnieniem, zapomnieniem o smutkach. Ambitny mąż czyni ją cesarzową, kupczy dziećmi i wszystko zaprzedaje zdobyciu władzy absolutnej. Ta władza niszczy i jego i jego rodzinę. Kobieta szuka schronienia i zapomnienia w klasztorze, lecz i tam dopada ją polityka.
Jej historia ożywa w kolejnym wieku, gdy młody lutnik za namową miejscowego bandyty zakrada się do grobowca na terenie klasztora i kradnie jedyną cenną rzecz czyli wieko z trumny mniszki. Jego ręce i umysł tworzą nie tylko cytrę, ale i wskrzeszają ducha kobiety, w której lutnik zakochuje się bez pamięci.

Piękna, poetycka opowieść o miłości na tle historycznych i obyczajowych wydarzeń. Cytra jest tu wyrazem bogactwa i splendoru, przedmiotem pożądanym przez wielu, atrybutem wysoko urodzonych. Muzyka wykonywana na tym instrumencie opowiada historie, pozwala marzyć, uspakaja,ale też rozpala zmysły - jest wyjątkowa.

"Cytra jest początkiem człowieka, a nie ozdobą jego talentu. Cytra nie gra dla rozrywki, ona budzi refleksję. Człowiek mądry gra na cytrze dla siebie, z dala od towarzystwa. Cytra kształtuje umysł, oczyszcza serce, wysubtelnia gust, wykuwa charakter, zmienia osobowość. Przyjemność, jaką daje, jest umiarkowana, bo jest nie do opisania i nieuchwytna. Cytra ożywia umysł i rozprasza złudzenia..."

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

I poświątecznie

Było tyle przygotowań - sprzątanie, gotowanie, pieczenie, dekorowanie otoczenia, składanie życzeń, rodzinne śniadania i obiady i...koniec.
Już po świętach. Jutro wracamy do codzienności i do pracy.

piątek, 14 kwietnia 2017

Przedświątecznie

Święta tuż, tuż.
Niestety w tym roku nic nowego nie zdążyłam zrobić. Odkurzę więc coś z roku ubiegłego, co udało mi się skończyć przed pójściem na operację. W planach było kilka takich jajeczek, ale myśli miałam już gdzieś indziej i udało sie skończyć tylko jedno.
Wzorki zachowałam - może kiedyś powstaną kolejne, podobne ozdoby.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Pasażerowie

Pasażerowie - reż. Morten Tyldum, USA, 2016
bł. role : Jennifer Lawrence, Chriss Pratt
gatunek: Przygodowy. Sci-Fi





Kino rozrywkowe. Niby prosta fabuła. Kosmos. Statek lecący na inną planetę. On niestety wybudził się za wcześnie z powodu awarii. Perspektywa żadna - umrze ze starości zanim dolecą do nowej planety, a sposobu na ponowną hibernację nie ma. Jest sam nie licząc barmana-androida. Po roku, gdy już wszystko obejrzał na statku, nacieszył się luksusem,uzmysłowił sobie, że nie znajdzie sposobu, żeby zasnąć na potrzebne 90 lat, gdy z euforii przez przerażenie i rozpacz przeszedł do po godzenia się z sytuacją, budzi piękną Aurorę i mamy miłość, dramat, moment (jak to w amerykańskich filmach)katastrofy i...rozwiązanie. I własnie to rozwiązanie nie daje mi spokoju.
On ją okłamał, oszukał, wręcz dokonał morderstwa, skazał na pewną śmierć, ale też i rozkochał w sobie, dał ogromną miłość, poświęcenie, czułość i opiekę. Znalazł nawet sposób, żeby ja uratować, ale odmówiła, bo...wreszcie kogoś pokochała? bo znalazła kogoś komu na niej zależy? Bo mu zawierzyła swoje życie? Bo nie umiała by żyć bez niego?
Film kończy się pięknym obrazkiem życia, które stworzył dla niej. ba! - świata, który stworzył dla niej na tym statku kosmicznym, ale czy taka sielanka mogła być możliwa? taka miłość przez lata w poczuciu, że tylko umierają? że już nigdy nie spotkają innego żywego człowieka...Czy można było nie zwariować? nie popełnić szaleństwa i wybudzić innych, tak na złość, tak z przerażenia i bezsilności? Czy w końcu można było przeżyć tylko we dwoje na ograniczonej przestrzeni bez konfliktu, złości, awantur, nienawiści? A może któreś zechciało pozbyć się drugiego i skorzystać z ratunku kapsuły medycznej? Człowiek to przecież nie tylko dobro, to też zło.
Wiele pytań, wiele niewiadomych.
Nie mogę zapomnieć tego filmu. Mam ciągły niepokój w sercu i pytanie gdzieś w tyle głowy - czy potrafiłabym się oprzeć pokusie "ucieczki" w życie...